|
W Kronice Kręgu Stowarzyszenia Szarych Szeregów w Otwocku (którą prowadzi red. Janusz Komorowski) jest wiele dokumentów archiwalnych o działalności harcerzy Szarych Szeregów z Otwocka, m.in. są drukowane artykuły w pismach, których redakcje znajdują się daleko od Otwocka. Janusz Komorowski |
Byłem „Zawiszakiem”
Mieszkałem wtedy u wujostwa w Otwocku, małym miasteczku 28 km od Warszawy. Był rok 1942, liczyłem 12 lat i we wrześniu miałem uczęszczać do 5 klasy szkoły powszechnej. Należałem od roku do Koła Ministrantów, którym kierował nasz katecheta (1) i starsi koledzy. Chodziłem też na tajne komplety nauczania historii Polski, geografii i rozszerzonego języka polskiego w grupach 8-10-osobowych (2).
W lipcu 1942 r. po nieszporach podszedł do mnie starszy kolega i powiedział, abym pozostał po rozejściu się wszystkich ministrantów. Później podszedł do mnie (było to w sali domu parafialnego) i spytał czy wiem, co to są Szare Szeregi. Odpowiedziałem, że tak. Dał mi do przeczytania „Kamienie na szaniec” A. Kamińskiego wydane w tajnej drukarni oraz książkę „Dywizjon 303 A”. Fiedlera, też wydanie konspiracyjne. Miałem się zastanowić, czy chciałbym zostać członkiem Tajnego Harcerstwa „Grupa Zawiszacy”. Grupa Zawiszacy (wiek 12-14 lat) powstała w czerwcu 1942 r.
Po dwóch tygodniach znów w domu parafialnym po nieszporach spotkałem tego samego kolegę, ale już z dwoma kolegami z mojej szkoły i grupy tajnych kompletów. Odebrał książki i powiedział, że ma pseudonim „MAX” (3), a my stanowimy część zastępu czyli proporca i wręczył nam 3 Biuletyny Informacyjne, 3 gazetki „Bądź Gotów” (pisemka konspiracyjne), umówił się z nami w lesie koło Otwocka za 3 dni.
W oznaczonym czasie, gdy przyjechaliśmy rowerami do lasu, odebrał od nas przy łopoczącej polskiej fladze przedwojenne przyrzeczenie harcerskie, proponował wybrać pseudonimy. Kolega obrał sobie pseudonim „Robak” (4), drugi „Wacław” (5), a ja „Jerzy”, bo bardzo podobało mnie się to imię.
Co robiliśmy w konspiracji? Przede wszystkim udział w tajnych kompletach nauczania i gdy inni się uczyli, myśmy stali na czujkach, żeby nie zostali zaskoczeni przez Gestapo. Czujki otaczały dom, w którym odbywała się nauka, trzema stopniami wart. Dalej akcja „Getto” tj. zbiórka żywności: cebuli, czosnku, marchwi, sucharów nasączonych smalcem. Przerzut paczek odbywał się wieczorem za pomocą katapulty (duża proca).
Prowadziliśmy też akcję zbierania, szukania po strychach i piwnicach oraz odkupywania (dostawaliśmy na to pieniądze) oprzyrządowania wojskowego, części umundurowania, menażek, manierek, masek przeciwgazowych, map sztabowych pozostawionych przez Wojsko Polskie w 1939 r. Jeszcze - akcja „M” znaczy młodzież, młodość, Mickiewicz, czytanie książek Mickiewicza i wzorowanie się na jego bohaterach.
Udział w II akcji „M” - od nazwy miasta Mafeking bronionego przez Baden Powella, twórcę Skautingu, przeciw Burom. Ćwiczył on małoletnich chłopców do służby łącznikowej, wywiadowczej i wojskowej. W tej akcji uczyliśmy się orientowania z mapy, marszu na azymut, rozbierania i składania KBK typ „Mauzer” oraz pistoletu „VIS”, rzutu granatem zaczepnym i obrotowym, musztry wojskowej. Były biegi harcerskie, podchody, trzydniowe pobyty w lesie, ochraniały nas oddziały AK - zgrupowanie „Obroża” rejon „Fromczyn”. W tym czasie zdobywaliśmy sprawność łącznika, wywiadowcy, rowerzysty, kolportera.
W 1943 r. 3 maja złożyłem drugie przyrzeczenie harcerskie i otrzymałem krzyż harcerski. Lata 1943-1944, do zajęcia Otwocka przez Armię Czerwoną, były wypełnione intensywnym szkoleniem wojskowym z ostrym strzelaniem z „VISA”, nasileniem się kolportażu, „Biuletynu Informacyjnego”, malowaniem kotwicy, żółwia itp. W początkach 1944 r. latem nasililiśmy obserwację szosy Warszawa-Lublin, notując ruchy wojsk niemieckich na podstawie otrzymanych tabel i znaków dywizji i pułków; maj, czerwiec, lipiec 1944 r. - pracowałem w małej konspiracyjnej drukarni „Biuletynu Informacyjnego” przy gilotynie. W czerwcu, lipcu trzymaliśmy wartę i obserwację 24-godzinną obiektów wojskowych na terenie Otwocka i okolicy, aby podczas wycofywania się wojska niemieckiego, zabezpieczyć te obiekty przed kradzieżą.
1 sierpnia wkroczyła Armia Czerwona do Otwocka, zaczęliśmy więc ukrywać porzuconą przez Niemców broń, sprzęt wojskowy. Wkroczyły do Otwocka także resztki 27 Wołyńskiej dywizji piechoty AK idące w akcji „Burza” na odsiecz powstaniu warszawskiemu. Grupa została rozwiązana, a my już jako harcerze w pełnym umundurowaniu opiekowaliśmy się tymi żołnierzami w „Caritasie”. Harcerki prały, cerowały odzież, gotowały obiady.
W początkach września zmontowano grupę żołnierzy Armii Krajowej z obwodu „Obroża”, rejon „Fromczyn” i ruszyli oni na odsiecz powstańcom warszawskim. Jako harcerze nieśliśmy za nimi różne bagaże. Między rejonem Miedzeszyna i Międzylesia dostaliśmy się pod silny ogień karabinów maszynowych i artylerii sowieckiej, gdzie była linia frontu. Ze stratami musieliśmy się wycofać. Podobno akcja ta była uzgodniona z dowództwem sowieckim. Sowieci tłumaczyli się, że wzięli nas za maruderów niemieckich, którzy przedzierali się na Pragę.
Po zajęciu przez wojska Berlinga Pragi 17.IX.1944 r. odbyła się msza polowa, na której okazało się, że nasz katecheta, organizator ministrantów, jest kapelanem na ten rejon AK i Szarych Szeregów, potem była defilada oddziałów AK - resztek 27 dywizji piechoty wileńskiej AK oraz Szarych Szeregów przed władzami cywilnymi Otwocka oraz komendantem sowieckim miasta. Następnie przeprowadzono demobilizację, a my jako harcerze występowaliśmy już oficjalnie jako przyszła 142 WDH (Warszawska Drużyna Harcerska).
„Jerzy”
członek Szarych Szeregów
ćwik, phm Feliks Maksajdowski
1. ks. hm. Jan Raczkowski „Zbych”, kapelan AK i Szarych Szeregów; 2. tajne komplety w zakresie szkoły średniej prowadzili małżonkowie H. i T. Parnowscy; 3. „Max” Andrzej Borodzik; 4. „Robak” Eugeniusz Marczak; 5. „Wacław” Stanisław Zajchowski.