|
Otwoccy nauczyciele |
Żyć pełnią życia
Snując dalej ten wątek wspomnę o osobie, która wpłynęła znacząco na moje zainteresowania - Pani Helena Otto (fot. 1) - widzę Ją, na kanwie wspomnień, jak stoi za stolikiem i mówi pięknym polskim językiem, z nienaganną dykcją, prozą przez siebie napisaną, np. o człowieku naszych czasów.
Pamiętam najpiękniejsze wyjątki z dzieł wielkich prozaików lub poezje przez nią deklamowane. Laureatka wielu konkursów, nawet ogólnopolskich - prowadziła „Koło żywego słowa” przypominając perełki polskiej literatury i jej twórców. Związki między słowem pisanym a muzyką często podkreślał swoim akompaniamentem p. Jan Bereziński (fot. 2), laureat Konkursu Szopenowskiego. Podziwiałam organizację spotkań “żywego słowa”, dobór utworów i “rekwizytów” do ich przedstawienia. Wyraziście prowadzone dialogi. Pod Jej opieką “Koło żywego słowa” toczyło się wartko… Ile godzin przygotowań, przemyśleń w układaniu programów zajęło w życiu tej emerytki, w podeszłym wieku, to Jej tajemnica – od roku 1994 nie ma Jej wśród nas i odczuwamy brak tego rodzaju spotkań. Może zbyt wiele czasu, wysiłku i osobistych złotówek pochłaniają nam obecnie prowadzone spotkania imieninowe i jubileuszowe. Ale liczny w nich udział członków ZNP, gwar rozmów i życzliwość, która stwarza przemiłą atmosferę - skłania do wspólnego oddawania się rozkoszom podniebienia. Szczęśliwie są jeszcze wśród nas osoby wybitne, które wiele serca i zdolności oddają innym - i to dobro nie ginie - wierzę w to mocno.
Silne indywidualności, bez względu na wiek, spełniają się w różnych działaniach i zwyczajnie - imponują: p. Maria Dudyńska (fot. 3), wieloletnia kierowniczka łączniczek w Sekcji Emerytów ZNP wykonując precyzyjnie obowiązki miała siłę i chęć, by urozmaicić nasze spotkania w sposób wyjątkowy. Oto w karnawale szykowała sobie ciekawy strój i wciągała w tę zabawę koleżanki i kolegów. Była więc kolejno Syrenką Warszawską, Markizem z XVIII w. (fot. 4), Wojskim z Pana Tadeusza obok kręciły się Baby Jagi, cyganki, wróżki, Chinki, czarodzieje, rycerze, damy i marchewki, mikołaje i kelnerki. Obecność „przebierańców” wnosiła na spotkania przy skromnym, składkowym poczęstunku wiele radości i śmiechu, zwłaszcza gdy oceniano i oglądano z bliska stroje! Odznaczona kiedyś przez PCK „Kryształowym sercem” wnosi na spotkania uśmiech i osobistą elegancję. Oby jak najdłużej! Przechodząc na zasłużony odpoczynek z łącznikostwa p. Maria zrezygnowała z tej formy zabawy. Była to możliwość wyżycia się intelektualnego, przez pomysł i wykonanie strojów i odczucie pełni życia przez ruch - wesołość i wzajemną życzliwość.
Umiejętność pełnego życia zachowuje też kol. Maria Wójcicka (fot. 5) - jedna z niewielu już żyjących w Otwocku nauczycielek tajnego nauczania w czasie wojny. Będąc wybitną polonistką całe życie dawała z siebie uczniom ducha polskości, chęć rozwijania ukrytych zdolności - prowadząc koła recytatorskie, wystawiając sztuki teatralne. Działając przez 60 lat w ZNP - zasłużyła się wielce dla Warmii i Mazur. Od czasu przejścia na emeryturę pisze poezje i pomagając w ocenie twórczości amatorskiej nauczycieli wciąż jest czynna. Biorąc udział w różnych imprezach, świętach, wigiliach, wyprawach i wycieczkach zachowuje żywe usposobienie i własny sąd o wszystkich sprawach. Po obejrzeniu filmu „Przedwiośnie” szykuję się na dyskusję z nią, naturalnie gdy przeczytam ponownie to dzieło S. Żeromskiego...
Wśród nas nie brak i kolegów, wybitnych i wciąż twórczych. Kol. Eugeniusz Mroczkowski (fot. 6) - przez wiele lat wraz z żoną, przemiłą kol. Heleną - działał w ZNP - obejmując różne stanowiska. Od 1977 r. w Sekcji Emerytów w Oddziale Otwockim, kolejno w Zarządzie w Otwocku, w Okręgowej Sekcji Emerytów w Warszawie jako wiceprezes. W stanie wojennym pomagał nauczycielom sprowadzając i rozdając dary rzeczowe otrzymane ze Szwecji. Po stanie wojennym jako przewodniczący Zarządu opracowywał statut i organizował ZNP w Otwocku. Potem był naszym przedstawicielem w Okręgowej Sekcji Emerytów jako wice, a w ostatniej kadencji będąc przewodniczącym sekcji okręgowej. Biorąc udział w różnych spotkaniach, np. przy stoliku brydżowym, jest miłym, koleżeńskim, dżentelmeńskim uczestnikiem dyskusji.
Kolega Leon Czerniewski (fot. 7), indywidualista o wielu zdolnościach w tym artystycznych - rysunki, poezje ozdabiały nasze zaproszenia, Biuletyny Historyczne lub imprezy. Często pomagający, zwłaszcza koleżankom, w reperowaniu sprzętu elektrycznego - dający rady i zalecenia w sprawie zachowania zdrowia - jest wciąż ważną osobą w naszym gronie. W swoim długim życiu zaznał wielu tragicznych przeżyć. Niektóre były przedstawione w „Gazecie Otwockiej”, ale zachował zainteresowanie i uśmiech dla nas wszystkich - chociaż czasem zbyt pochłonięty brydżem... i tak życie nasze wzbogacone o żywe kontakty osobiste i wspólne z otaczającym nas światem nie pozwalają na rezygnację z pełni życia.
tekst i fot. Irena Fijałkowska