Z nauczycielką Liceum Ogólnokształcącego im. K. I. Gałczyńskiego, doradcą metodycznym, inicjatorką spotkań z wykładowcami wyższych uczelni – Elżbietą Rybką rozmawia Ewelina Drop.

Muszę się dokształcać

 

Skąd wziął się pomysł organizowania wykładów w Liceum?

Jestem bardzo związana z Uniwersytetem Warszawskim, mam tam wielu znajomych z roku i zapraszam ich na wykłady do Otwocka. Poza tym uważam, że środowisko chemiczne pozbawione jest kontaktów z wyższymi uczelniami, czujemy się opuszczeni i również dlatego chciałam nawiązać ścisłą współpracę zarówno z UW, jak i Politechniką Warszawską, zintegrować środowisko chemiczne w Otwocku. W pierwszej wersji wykłady te miały być organizowane tylko dla nauczycieli chemii, jednak byłoby niepoważne organizowanie spotkania dla garstki osób. Postanowiłam włączyć w to młodzież ze wszystkich szkół ponadgimnazjalnych całego powiatu. Pomysł spodobał się zarówno nauczycielom, jak i uczniom. Muszę powiedzieć, że jest duże zainteresowanie właśnie wśród naukowców UW i Politechniki Warszawskiej. Sami się do mnie zgłaszają, by móc spotkać się z młodzieżą z Otwocka. Zatem na pewno w tym roku szkolnym i następnym będą organizowane wykłady. Poza kontaktami na UW i Politechnice, nawiązałam również współpracę z Polskim Towarzystwem Chemicznym, z którym również będę współdziałać.

Niedawno odebrała Pani nagrodę, może Pani powiedzieć o niej coś więcej?

Na Dzień Edukacji Narodowej zostałam odznaczona medalem KEN za całokształt pracy dydaktyczno-wychowawczej. Dla nauczyciela to najwyższe w zasadzie wyróżnienie. Zresztą w tym roku zostały docenione chemiczki, gdyż medal odebrała również pani Bożenna Stanaszek.

Piastuje Pani urząd doradcy metodycznego. Czy chciałaby Pani zaproponować jakieś zmiany w nauczaniu chemii w szkołach?

Na pewno brakuje mi podziału na małe grupy. Chemia to przedmiot eksperymentalny, przyrodniczy, dlatego podział na grupy powinien być obowiązkowy, a każdy uczeń mieć możliwość kontaktu ze szkłem laboratoryjnym czy odczynnikami. Poza tym nie ma ścisłej korelacji przedmiotowej pomiędzy chemią, fizyką i matematyką. W zupełnie innym momencie robi się coś na matematyce, w innym na chemii i jeszcze innym na fizyce, w ten sposób traktujemy te przedmioty jak odrębne dyscypliny, a rozdzielić ich się po prostu nie da. Fizyk może nie umieć chemii, matematyk nie musi rozumieć fizyki, ale chemik musi znać zarówno fizykę, jak i matematykę, bo dopiero wszystkie te trzy przedmioty stanowią całość.

Po skończeniu studiów na UW, zaczęła Pani pracę jako nauczycielka?

Nie, na początku pracowałam w Instytucie Badań Jądrowych na Żeraniu w pionie naukowo-badawczym jako asystentka. Moją dodatkową pracą było nauczanie chemii w szkole wieczorowej, w L.O. im. Limanowskiego w Warszawie. Zatem od razu po studiach rozpoczął się mój kontakt ze szkołą. Później miałam trochę przerwy, urlop wychowawczy, trzeba się było zająć dziećmi. Bezpośrednio po urlopie zaczęłam pracę w Świerku na stanowisku kierownika komórki Ochrony Środowiska i BHP. Pracowałam tu niespełna 1,5 roku, zresztą w tym samym czasie nauczałam w otwockim “Nukleoniku”. Od 1991 roku rozpoczęłam pracę w szkole na pełny etat.

Dlaczego właśnie chemia, niewielu młodych ludzi wiąże swe życie z tym przedmiotem, raczej z “pochodnymi”, jak medycyna itp.? 

Kiedyś myślałam o medycynie, nawet będąc na pierwszym roku zastanawiałam się, czy nie zmienić kierunku studiów. Właśnie w tych dwóch zawodach czułabym się dobrze: w roli nauczyciela lub lekarza. Będąc nauczycielem mogę się świetnie realizować, mam dobry kontakt z uczniami i odczuwam wewnętrzną satysfakcję. A to jest najważniejsze. Dlatego nie pozostałam w Instytucie, to było zbyt nudne zajęcie, chociaż pieniądze były dużo większe. Nie potrafię robić czegoś tylko dla pieniędzy, muszę być zadowolona z wykonywanego zawodu. 

Powiedziała Pani, że chemik musi umieć zarówno matematykę, jak i fizykę. Z matematyki skończyła Pani studia podyplomowe, a fizyka? Ma Pani jakieś plany związane z tym przedmiotem?

Ja byłam w takiej szczęśliwej sytuacji, że studiując chemię równocześnie zaliczałam materiał z fizyki, gdyż był on również obowiązkowy. Mieliśmy równocześnie metodykę nauczania fizyki i chemii. Mam zaliczone podyplomowe studia z fizyki. Cały czas muszę się dokształcać, w czerwcu na przykład skończyłam podyplomowe studia z matematyki na Politechnice Radomskiej.

Czy w związku z zajmowanym stanowiskiem doradcy metodycznego musi Pani podnosić kwalifikacje?

Tak, obecnie dokształcam się w zakresie doradztwa. Ten rok przeznaczyłam na kolejne kursy. Ukończyłam kurs “Być doradcą metodycznym” prowadzony przez Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli, a także kurs Andragogiki, który nauczył mnie, jak pracować z ludźmi dorosłymi. Zdobytą wiedzę mogę bezpośrednio stosować w pracy w Liceum dla Dorosłych.

Jakie ma Pani plany na przyszłość?

Jest ich wiele. Przede wszystkim zorganizowanie konkursu p.t.: “Maria Curie-Skłodowska i promieniotwórczość”. Rozpocznie się on w roku szkolnym 2001/2002 i będzie o zasięgu wojewódzkim. Ostatni etap tego konkursu odbędzie się w roku 2002/2003. W Komisji zasiądzie doradca metodyczny z Gminy Centrum, doktorant z UW, koleżanka, która uczy fizyki w warszawskim liceum i ja, przewodnicząca. Na razie pracujemy nad szczegółowym planem konkursu, gdy będzie ukończony, roześlemy go do szkół średnich. Nauczyciele chemii zapoznani są z tematami konkursu. Z konkursem związane są trzy rocznice: w 2002 roku 135 rocznica urodzin Marii Skłodowskiej, a w 2003, 100 rocznica otrzymania Nagrody Nobla i doktoratu przez naszą rodaczkę. Podjęłam się więc zorganizowania tego konkursu oraz oczywiście wykładów, o których już mówiłam. Planuję założenie księgi pamiątkowej, w której będą zamieszczane krótkie notki wykładowców, wpisy uczestników wykładów oraz fragmenty recenzji uczniowskich.

Z naszej rozmowy wywnioskowałam, że nie jest Pani rodowitą otwocczanką?

Nie, pochodzę z Warszawy, do przeniesienia do Otwocka skłoniło mnie małżeństwo. 

Wróćmy może jeszcze do Pani życia prywatnego. Czy rodzina nie protestuje, mając tak zajętą i zapracowaną żonę, i matkę?

Być może czują się trochę osamotnieni. Jednak w domu przyjęliśmy układ, że musimy być zadowoleni z tego, co robimy, dlatego rodzina mnie popiera i wspiera. Wiem, że ten rok był rzeczywiście pracowity, miałam wiele obowiązków. Uczę w liceum dziennym i dla dorosłych, ponadto zostałam doradcą metodycznym, co wiąże się z dodatkowymi obowiązkami. Nie spędzamy ze sobą tak dużo czasu jak bym tego chciała, jednak staram się jej nie zaniedbywać.

Jakie jest Pani prywatne niezawodowe hobby?

Bardzo lubię wyjeżdżać, chodzić na piesze wycieczki w góry. Zresztą odkąd związałam się na dobre ze szkołą, organizuję razem z siostrą, która jest nauczycielką w Warszawie, letnie i zimowe obozy dla młodzieży. Czasem obozy te przybierały pokaźną liczbę uczestników (120-130 osób), latem jeździmy nad morze, zaś zimą w góry. To dobry odpoczynek, dlatego najbliższe wakacje chcę spędzić nad morzem. Muszę wypocząć, gdyż przyszły rok szkolny to kolejne wyzwania i mnóstwo pracy, związanej chociażby z konkursem.

Dziękuję za rozmowę.